Neal Bascomb „Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii”


Lekcja człowieczeństwa

Wytropic-Eichmanna-Poscig-za-najwiekszym-zbrodniarzem-w-historii_Neal-Bascomb,images_product,19,978-83-240-1279-4

Widząc pokaźnych rozmiarów książkę z imponującą bibliografią i serią przypisów na każdej stronie, nie trudno powziąć przekonanie, że ma się do czynienia z jakimś naukowym opracowaniem. Pozory jednak mogą bardzo mylić. Dzieło Neala Bascomba jest doskonale napisanym kryminałem, thrillerem, zapisem ciągnącego się latami śledztwa. A od innych książek należących do tego gatunku różni się tym, że w całości opiera się na faktach.

„Wytropić Eichmanna” to thriller, ale thriller niezwykły. Od samego początku znamy jego zakończenie. W razie, gdybyśmy nie pamiętali go z lekcji historii, autor wprowadza nas w temat w Prologu. Adolf Eichmann był wzorowym funkcjonariuszem Niemiec nazistowskich, członkiem SS, SD i Gestapo. Europejczykom, a szczególnie Węgrom, zaszedł za skórę w czasie tzw. Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej, którego był wykonawcą i koordynatorem. Po kapitulacji III Rzeszy jakiś czas przebywał w obozie dla jeńców wojennych we Frankonii. Obawiając się zdemaskowania, uciekł i osiedlił się na stałe w Argentynie, dokąd wkrótce sprowadził swoją żonę i trójkę synów. Czwarty, Ricardo Francisco, urodził się już na emigracji – po latach jako jedyny potępił wojenne zbrodnie swojego ojca.

Neal Bascomb prowadzi czytelnika przez skomplikowane dzieje śledztwa, zbierania dowodów i tropienia Adolfa Eichmanna. Skomplikowane, bo inteligentny zbrodniarz nie ułatwiał zadania ścigającym go agentom Mossadu. Przez długi czas nie dysponowano jego zdjęciem, Eichmann zmienił nazwisko i żył na odludziu, pracując jako prosty robotnik. Do samego końca zachował czujność. Na szczęście – w jego pancerzu ochronnym znalazła się luka.

Jak na prawdziwy thriller przystało, książka Bascomba nie ogranicza się jedynie do szczegółowego odtworzenia pogoni za nazistą. Autor umiejętnie gra na emocjach, dawkuje napięcie, narrację przerywa żywymi dialogami, wprowadza zaskakujące wątki. Bo jak inaczej nazwać uczucie… litości towarzyszące agentom Mossadu pilnującym schwytanego już Eichmanna? Wydawałoby się, że ludzie, którzy stracili tak wielu bliskich i przyjaciół w czasie wojny, powinni czuć do ich kata czystą nienawiść. Tak jednak nie było. I oni sami byli tym najbardziej zaskoczeni. Pozostaje tylko jedno pytanie – co musi się stać, żeby człowiek wyzbył się tak elementarnego uczucia, jakim jest litość? Eichmann był z niego wypruty doszczętnie. W czym został więc podobny do człowieka?

Ewa Popielarz

Neal Bascomb, „Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii”, przetłumaczyła Magdalena Komorowska, Znak 2009.