Lewis Carroll „Przygody Alicji w Krainie Czarów” i „Po Tamtej Stronie Lustra i co Alicja tam znalazła”


Czym karmić młodszą siostrę

Alicja w Krainie Czarów


Znam człowieka, który od lat w rubryce „hobby” wpisuje „opowiadanie głupot z młodszą siostrą”. Nie przypadkiem jestem ową młodszą siostrą, a opowiadanie głupot czy bredzenie uważam za zajęcie elitarne – wyraża się w nim wolność jednostki i jej dobre samopoczucie.

„Przygody Alicji w Krainie Czarów” oraz „Po Tamtej Stronie Lustra i co Alicja tam znalazła” interpretowane bywają przez psychoanalityków, szachistów, specjalistów od jazd narkotycznych; ci w opowieściach Lewisa Carrolla znaleźli dla siebie wiele. Ja nie zastanawiam się czy „Alicję…” należy ruszyć Freudem czy Castanedą, Jungiem, czy raczej połknąć parę grzybków przed lekturą. Czytam jakby słuchając historyjki zmyślanej na poczekaniu – pełnej absurdów przynoszonych przez ślinę na język. Opowiastki snutej dla przyjemności i zabawy niepohamowanej przymusem sensu, a raczej wyzwolonej z jego potrzeby. Dopuszczane są w niej mniej lub bardziej bzdurne skojarzenia,  gierki słowne.
Bredząc nieskrępowanie możemy być zadziwieni głębokimi treściami jakie ujawnią potoki słów, których użyjemy, by opisać obrazy wyobraźni, omówienia konstrukcji logicznych. Możliwe, że autora opowieści o przygodach Alicji także zadziwiało, to co pisał i mówił, kiedy się rozpędził w słowach. Dowiedział się wówczas, że „dziewczynka to odmiana węża”, że z niektórych dzieci „byłyby niebrzydkie świnki” i , że „my tu wszyscy jesteśmy stuknięci”.

Z opowiadaniem głupot z młodszą siostrą jest jak z kierunkiem drogi,  Alicja pytała o niego Szczere Kocisko – właściwie wszystko jedno, w którą stronę się pójdzie, wystarczy jednak, że idzie się dostatecznie długo, a na pewno  g d z i e ś  się zajdzie. Opowiadanie głupot na dowolny temat, jeśli odpowiednio długo się bredzi zawsze owocuje interesującą opowieścią. (To niezwykle twórcze hobby.)

Czy „Alicja w Krainie Czarów” jest lekturą dla dzieci, czy właśnie dla dorosłych, którzy potrafią odnaleźć w niej podziemne ścieżki interesujące psychoanalityków? Gdy bohaterka Carrolla spotyka Księżną, ta zarzuca ją taką ilością morałów, że starczyłoby na kilka bajek dla dzieci. Księżna wygłasza wiele sentencji: „Pilnuj sensu, a słowa same się upilnują”, czy „Nie myśl sobie, że nie jesteś kimś innym niż mogłoby wydawać się innym że będąc kim jesteś lub mogłabyś być nie byłabyś kimś innym niż byłabyś gdybyś wydawała im się kimś innym”. Zbyt skomplikowane dla dziecka? Cóż, im szybciej jednak nauczy się ono bredzić, tym wcześniej odnajdzie źródło satysfakcji, jakie daje to zajęcie – bez konieczności sprawdzania, od której strony grzyba się rośnie, a od której maleje.

Justyna Polakowska

Lewis Carroll „Przygody Alicji w Krainie Czarów” i „Po Tamtej Stronie Lustra i co Alicja tam znalazła”, przełożyła Jolanta Kozak, Czytelnik, 2010