Anne Fadiman „Ex libris”, „W ogóle i w szczególe”


Poufałe eseje przy kawie w kuchni autorki

Fadiman_Wogole__500px

Erudycja nie zawsze mi imponuje. Owszem, robi na mnie duże wrażenie u mojego sąsiada – emerytowanego górnika, którego rozległa wiedza, dotycząca zwłaszcza literatury nie raz mnie zadziwiła. U Anne Fadiman – chowanej na erudytkę od dziecka, odpowiednio kształconej, spędzającej całe zawodowe życie (i pewnie większość niezawodowego) wśród książek – wiedza i oczytanie imponuje mi dużo mniej, co nie znaczy, że w ogóle nie potrafię ich docenić. Po prostu byłabym rozczarowana, gdyby ktoś tak ściśle wiążący swój życiorys z książkami miałby jakiekolwiek ubytki w wiedzy na podejmowane przez siebie tematy. Pisarskie dylematy Fadiman dotyczą natomiast wyboru formy, w której zamierza swoją erudycje prezentować – dłuższej lub krótszej, rymowanej, li nie. Jaką formę wybiera?
Esej poufały – esej, gdzie, jak zakłada autorka, panuje równowaga między intelektem i sercem. Fadiman deklaruje: „chcę oddać szacunek – nie: chcę wyznać miłość do tego gatunku, a jednocześnie dać wyraz własnemu charakterowi, który jest mieszanką narcyzmu i ciekawości, (…).” Książka „W ogóle i w szczególe” to bombonierka pełna właśnie esejów poufałych. Jej rozdziały to interesujących smaków czekoladki. Czytelnik, który nie przepada za słodyczami mógłby nadać zbiorowi esejów alternatywny tytuł (nieco lekceważący treść książki) – „O wszystkim i o niczym”. Ja także nad czekoladki przedkładam konkretne drugie dania, ale od czasu do czasu z radością przyjmuję i deser. Bombonierkę Fadiman pochłonęłam – bez wstrząsów, olśnień, iluminacji, ale z przyjemnością. Czekoladkami się człowiek nie naje, ale trochę zawsze ucieszy. (To z uwagi na podwyższenie poziomu endorfiny – hormonu szczęścia – wywoływane w przyswajającym słodycze organizmie, co najprawdopodobniej chętnie omówiłaby autorka „W ogóle i w szczególe” pełna zapału do tłumaczenia przeróżnych, także i kulinarnych aspektów świata.)

Jeśli to prawda, że wiedza nie jest już najcenniejszym dobrem, dostęp do niej jest bowiem powszechny – książki, a nawet Internet są pełne jeśli nie wiedzy, to przynajmniej wiadomości, a za bardziej wartościową została uznana twórczość, rozumiana jako sposób traktowania czy przetwarzania wiedzy – Fadiman korzysta na tym trendzie. Znajduje wątki w codzienności i bez skrępowania czerpie wiedzę z literatury, aby wątki te omówić. To mogłoby być zupełnie nudne dla czytelnika, gdyby nie właśnie ów poufały charakter esejów. Ich autorka zaprasza nas do swojej kuchni, częstuje kawą i lodami, przedstawia nam rodzinę nie kryjąc ekscentryzmów jej członków. Jeśli można by „familiar essays” z podtytułu książki przetłumaczyć jako eseje przyjazne, oddałoby to może ten przymiot książki, której pierwszą zaletą jest to, że czytelnik ma wrażenie poznawania czyjegoś życia, zaprzyjaźniania się z autorką. I dlatego lektura jest przyjemna – ze względu na jej „domową atmosferę”. (Jest ona także tarczą przeciwko sceptycznym opiniom – nie wypada przecież krytykować autorki, która wpuszcza nas do swojego domu, do swojej biblioteki, sypialni. To byłoby nietaktowne. I niepotrzebne – Fadiman nie prezentuje radykalnych poglądów, które warto by krytykować ryzykując elegancję).
Drugą poważną i niezwykle praktyczną zaletą „W ogóle i w szczególe” jest bibliografia – cenne źródło tytułów lektur, dotyczących przeróżnej tematyki.

Fadiman_Exlibris_500pcx

O ile w „W ogóle i w szczególe” zakres podejmowanych zagadnień jest bardzo szeroki, o tyle eseje „Ex librisu” skoncentrowane są na różnych aspektach książki. Autorka pisze o literaturze, o pisaniu, ale także o samej fizyczności książki. Nie każdy czytelnik zdolny będzie podzielić sentyment, graniczący z fetyszyzmem, do książki jako przedmiotu. Ja, na przykład, tego nie potrafię. Chociaż zdaję sobie sprawę, że analizy obyczajów okołoksiążkowych prezentowane w „Ex librisie” mogłyby stać się przyczynkiem do rozwoju kolejnej specjalizacji antropologicznej. Na szczęście, swoją egzaltację Fadiman neutralizuje poczuciem humoru, autoironią, pozwalającą użyć jej słowa „narcyzm”, gdy mówi o sobie, czy „patologia”, gdy mówi o swojej bibliofilsko „zboczonej” rodzinie.
„Byłam mała i kompulsywna, nie miałam warunków do eposu i wolnego wiersza” – pisze autorka pół-żartem, pół-serio tłumacząc wybór formy sonetu we wczesnej młodości. Może także decyzja na formę eseju poufałego, nie zaś na powieść czy inny masywniejszy gatunek literacki, na poświęcenie się „nie wielkim zamysłom, lecz wymownym detalom” odzwierciedla temperament i filigranową fizyczność Fadiman.
Natomiast na pewno we wszystkich rozdziałach zarówno „Ex librisu”, jak i „W ogóle i w szczególe” znajdziemy odbicie jej sympatycznej, przyjaźnie uśmiechającej się buzi.

Justyna Polakowska

Anne Fadiman „Ex libris” (przełożyli Hanna Pustuła i Paweł Piasecki), „W ogóle i w szczególe”(przełożyła Magda Heydel), wydawnictwo Znak, 2010