Mariusz Surosz „Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów”


Historia Sąsiadów w portretach

a537bbb749803d9d4f3708605c2d7834

Na okładce książki Mariusza Surosza umieszczono fotografię mężczyzny, który z wiklinowym koszykiem w dłoni przeskakuje ponad głowami siedzących na ławkach osób. Wygląda jakby leciał nad skwerem nadając codziennej miejskiej scenie absurdalny charakter. Tylko okładka książki jest taka zabawna. „Pepiki” są podręcznikiem historii XX wieku Czechów – ich tytułowego „dramatycznego stulecia”.
„Trudno oprzeć się wrażeniu, że Czechosłowacja jawiła się, i być może wciąż się jawi, przeciętnemu Polakowi jako kraj sielanki i anegdoty, pozbawiony dramatyzmu dziejów, tragizmu i kultury wartej uwagi. Może nie kryła się w tym pogarda (…), ale na pewno duża doza protekcjonalizmu. Ponieważ wynikał on przede wszystkim z niewiedzy, trudno nazywać go po latach inaczej, jak tylko głupotą.” – pisze autor książki we wstępie. Następne rozdziały „Pepików” omawiają życiorysy postaci znaczących dla historii Czechów. Życiorysy te wskazują na zupełnie inny stan rzeczy niż ten, tkwiący w popularnym polskim podejściu rozpoznanym przez Surosza. Książka pełna jest omówień heroicznych (to odpowiednie słowo) przedsięwzięć mających na celu uzyskanie suwerenności państwa czechosłowackiego, zabiegów o utrzymanie autonomii w obliczu polityki Hitlera, później Stalina. Poza dwiema postaciami (zdradzieccy: Frank i Gottvald) wszyscy bohaterowie książki Surosza drogo płacili za swoje starania o wolność Republiki Czechosłowackiej. Czy można przyjąć, że autor pisze o przedstawicielach elit, mocno odróżniających się od „zwykłych zjadaczy chleba” potwierdzających stereotypową opinię o zachowaniu Czechów wobec okupanta? Autor tytułem każdego rozdziału zdaje się podkreślać, iż omawiane przez niego postaci nie były osobami szczególnie predestynowanymi przez swoje pochodzenie, czy nawet zainteresowania do tego, by stać się bohaterami. Surosz nazywa „Astronomem” Milana Štefánika zabiegającego o powstanie państwa czechosłowackiego podczas pierwszej wojny światowej; „Córką handlowca” – Miladę Horákovą – opozycjonistkę narażająca się najpierw faszystom, a skazaną przez komunistów (mimo próśb czołówki europejskich intelektualistów o jej ułaskawienie); „Murarzem” –  Jiřego Gruntoráda – wydawcę samizdatów w ostatnich dziesięcioleciach rządów komunistów.
Skąd więc, stereotyp Czecha łatwo układającego się z władzą? Z obserwacji czeskiej polityki –  sposobu wybierania mniejszego zła? To sposób prezydenta Emila Háchy czy generała Aloisa Eliáša godzących się na ustępstwa wobec Hitlera, jednak ratując przy tym Czechów skazanych na śmierć, obozy koncentracyjne. Poczynania Háchy, Eliáša często postrzegane jako uległość były, jak sugeruje Surosz, grą na zwłokę, mającą ułatwić prace Czechów działających poza granicami kraju.
Trudno oceniać zarówno konkretne postaci uwikłane w politykę, jak i tym bardziej Czechów jako całość społeczeństwa. Filozof Jan Patočka, skonfliktowany z władzą, jeden z sygnatariuszy Karty 77, pisał o swoich rodakach: „Niestety, musimy raz jeszcze przywołać słowa Moritza Hartmanna: Czesi są narodem, który przedłuża swoje życie poprzez zdradę dziedzictwa ojców – pod tym względem nic się nie zmieniło aż do dnia dzisiejszego.” Ta surowa opinia przewija się także w wypowiedzi reżysera Jiřego Menzla, również cytowanego przez Surosza: „Domeną mojego dziadka, ojca, moją była bierność.(…) My chcieliśmy żyć. Dlatego zamiast manifestować sprzeciw i ginąć, nauczyliśmy się patrzeć na świat z dystansem i śmiać się histerycznie z własnego losu.”

Temat relacji Czechów z władzami okupującymi ich kraj zgłębia także Mariusz Szczygieł, autor cyklu reportaży „Gottland”. Pisze on o czasach prezydentury Háchy: „Czesi mieli dwie możliwości: pójść drogą Jana Husa – ocalić twarz i spłonąć – albo skapitulować i przetrwać.” I dalej  – cytując Milenę Jasenską (jedną z bohaterek książki Surosza): „Gest, który mogliby uczynić czescy mężczyźni 15 marca 1939 roku, byłby jedynie gestem samobójczym. (…) Jest nas tu osiem milionów – zbyt mało, zbyt mało na samobójstwa. Ale wystarczająco dużo na życie.”

Prawdopodobnie nie jest możliwe rozstrzygnięcie, czy polityka Czechów zeszłego stulecia była słuszna, skuteczna, w których momentach zabrakło jej odwagi, w których rozsądku. Czy opozycjoniści stanowili enklawę na tle obojętnego społeczeństwa? Takich sądów Surosz nie dokonuje w swojej książce. „Pepiki” prezentują część historii często nieznanej sąsiadom Czechów. Materiał faktograficzny pozwala poznać losy coraz chętniej odwiedzanego kraju i nie pytać naiwnie „kto to?” napotykając pomniki Tomáša Masaryka.

Justyna Polakowska

Mariusz Surosz, „Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów”,  wydawnictwo W.A.B., 2010