Kronika wielkopolska


Nie tylko dla polonistów

Hasło „literatura staropolska” wielu z nas nie przywodzi na myśl nic dobrego. Studentom filologii polskiej spędza sen z powiek, przypominając o pierwszym ważnym i poważnym egzaminie, a całej reszcie kojarzy się co najwyżej z „Bogurodzicą”, Kochanowskim i barokowymi konceptami – mniej lub bardziej sprośnymi. Gdzie tu miejsce na mrożące krew w żyłach sceny bitewne, romanse, zdrady i pojedynki, osobliwe historie panujących rodów, legendy i starodawne wierzenia? Otóż nic bardziej mylnego – literatura średniowieczna przynosi nam całe mnóstwo takich historii – za sprawą pierwszych kronikarzy.

Pamiętając o Anonimie zwanym Gallem, o Wincentym Kadłubku czy może jeszcze o Janku z Czarnkowa, pomijamy zazwyczaj jedno z ciekawszych dzieł, którego autor pozostaje anonimowy – „Kronikę wielkopolską”. Nakładem wydawnictwa Universitas w 2010 roku ukazało się wznowienie edycji owej kroniki, opatrzone licznymi komentarzami i z obszernym wstępem Brygidy Kürbis. To lektura obowiązkowa nie tylko dla studentów filologii polskiej, ale dla wszystkich fascynatów spoglądania wstecz .

Spośród wymienionych kronik średniowiecznych wielkopolska nastręcza badaczom najwięcej trudności. Nie dość, że nie znamy jej autora, to jeszcze problemy interpretacyjne sprawia niezrozumiały podwójny wstęp, urwane zakończenie i niewyraźny przekaz rękopiśmienny. Nie da się jednak przecenić jej wartości jako pisma dokumentującego wydarzenia pierwszych wieków naszej państwowości (od czasów bajecznych do roku 1271) i opierającego się na źródłach, które w części nie dochowały się do dzisiejszych czasów.

Próba streszczenia – choć najbardziej zwięzłego – zawartości „Kroniki wielkopolskiej” mija się z celem. Nie sposób oddać w kilku zdaniach nie tylko fabuły, ale też klimatu tej książki. Po lekturze samej kroniki warto sięgnąć też po wstęp Brygidy Kürbis, w przystępny sposób przybliżający czytelnikowi najważniejsze problemy poruszane przez badaczy tego tekstu. Tak jak historia Polski Pawła Jasienicy to lektura nie tylko dla historyków, a książki Szymona Hołowni – nie tylko dla religioznawców, tak „Kronika wielkopolska” nie powinna pozostać jedynie w rękach polonistów.

Ewa Popielarz

„Kronika wielkopolska”, przełożył Kazimierz Abgarowicz, wstęp i komentarze Brygida Kürbis, wydawnictwo Universitas, 2010