Norbert Elias „O procesie cywilizacji”


Nóż i widelec w procesie przemian społecznych

Człowiek cywilizowany je nożem i widelcem, ale to kulturalnych ludzi zamykanie drzwi nie trudzi. Czy zatem człowiek cywilizowany jada w przeciągu? Mówimy o „cywilizacji Majów”, ale też o „kulturze Celtów”. Czy dlatego, że nie znamy poezji Majów? Człowiek nie wszystkie pojęcia poznaje z literatury fachowej. Pojęcia te przyswajamy w większości w kontekstach, w jakich używają ich inni. Bardzo często posługujemy się nimi intuicyjnie. Intuicja jednak nie zawsze sprzyja precyzji, jeśli chodzi o ustalanie znaczeń słów.

Chcąc uściślić, czym jest cywilizacja i co stanowi różnicę między cywilizacją a kulturą, otwieramy dzieło Norberta Eliasa „O procesie cywilizacji”. Już sam tytuł (także i obszerność woluminu) wskazuje na to, że nie mamy co liczyć na proste odpowiedzi.  Jeśli bowiem coś jest „w procesie” to pewnie znaczenie nazwy tego czegoś ewoluuje, zmienia się w czasie, zależy też od przestrzeni. Czytamy: Nie dla wszystkich jednak narodów Zachodu „cywilizacja” znaczy to samo. Istotna różnica zachodzi zwłaszcza między angielskim i francuskim rozumieniem tego słowa z jednej strony a rozumieniem niemieckim – z drugiej. W pierwszym wypadku pojęcie to wyraża w jednym słowie dumę ze znaczenia własnego narodu, z postępu, jaki osiągnął Zachód i w ogóle ludzkość. W drugim, w słownictwie niemieckim, „cywilizacja” oznacza coś bardzo wprawdzie pożytecznego, mimo wszystko jednak mającego wartość drugorzędną, mianowicie coś, co obejmuje jedynie stronę zewnętrzną człowieka, powierzchnię bytu ludzkiego. Słowem zaś, które w języku niemieckim wyraża samowiedzę, które przede wszystkim daje wyraz dumie z własnych dokonań i własnej wartości, jest słowo „kultura”.

Pojęcie cywilizacji jest w ruchu. Trudne do ujęcia w sposób jednoznaczny. Ale też wysiłek Eliasa mający na celu wyśledzenie go wśród epok, społeczeństw owocuje najciekawszymi historiami z życia Europy.

W 1530 roku Erazm z Rotterdamu wydał rozprawę „De civitate morum puerilium”, która to książka cieszyła się dużą poczytnością. Tłumaczono ją na kilka europejskich języków, kilkakrotnie wznawiano. Ten renesansowy hit wydawniczy traktował po prostu o zachowaniu się w towarzystwie – tekst miał pouczać młodych jak należy się wyglądać, poruszać się, jaki przybierać wyraz twarzy w różnych sytuacjach życia społecznego, towarzyskiego. Człowiek przestrzegający norm zachowania opisanych  w „przewodniku” Erazma z Rotterdamu zasługiwał na miano cywilizowanego.

Elias wykazuje, że standardy zachowania, to co zwykło się nazywać „cywilizowanym” w odróżnieniu od „niecywilizowanego” zmieniało się w zależności od przeobrażeń rzeczywistości społecznej.  Dziś nie wycieramy nosa w sposób nakazywany przez renesansowego mistrza, inaczej zachowujemy się przy stole, wszystko, co robimy w towarzystwie, robimy inaczej. Między innymi dlatego, że cywilizowany człowiek w toku dziejów uczył się coraz ściślej trzymać na postronku swoje emocje czy odruchy fizjologii.

Elias śledzi zmiany obyczajów, omawia zagadnienia wzajemnego traktowania się ludzi wspólnie siedzących przy stole, w pracy, podczas zabawy, ale też pokazuje procesy przeobrażeń narodów, społeczeństw w rozumieniu socjologicznym, politologicznym. To obszerny materiał historyczny, bogaty w analizy językowe tekstów źródłowych, dane z zakresu demografii geograficznej. Zebrany materiał zachwyca umiejętnością konkludowania szerokiej wiedzy różnych dyscyplin. To, czy współcześni socjologowie opierają swe teorie na koncepcji Eliasa, czy kwestionują jego podejście, dla czytelnika spoza grona „naukowców profesjonalistów” może mieć drugorzędne znaczenie. W „O procesie cywilizacji” urzeka właśnie ta interdyscyplinarna podróż poprzez dzieje obyczajów.

Są takie pojęcia, których używamy często intuicyjnie – nie zawsze sięgając do literatury fachowej. Gdybym miał określić kim jest człowiek cywilizowany, w odróżnieniu od kulturalnego, powiedziałbym, że ten cywilizowany potrafi wykorzystywać osiągnięcia współczesnej techniki do swoich celów, spełnia podstawowe normy porozumiewania się z człowiekiem współtworzącym tę samą społeczność. Człowieka zaś kulturalnego rozpoznamy w mniej funkcjonalnej relacji z innym – w sposobie zwracania się, w którym ważny jest nie tylko transfer informacji, ale też przekaz emocji, subtelna zawartość intencji.

Czy zgodziłby się z takim określeniem różnicy Elias? A co na to socjologia? Cóż, zależy gdzie i kiedy. Znaczenia pojęć zmieniają się, tak jak społeczeństwa. Język potoczny nie zawsze nadąża za socjologiem – tropicielem zmian rzeczywistości społecznej, zwłaszcza tak wnikliwym jak Elias.

Stanisław Krzaczyński

Norbert Elias „O procesie cywilizacji”, przełożyli: Tadeusz Zabłudowski, Kamil Markiewicz, wydawnictwo W.A.B., 2011