Za ścianą
Mord może nie mieć języka, lecz nieraz
Odezwie się nadprzyrodzonym głosem
- William Szekspir,„Hamlet”
Chciałam przeczytać tę książkę z dwóch powodów: ponieważ jestem fanką serialu „Dexter” i dlatego, że tydzień wcześniej przyśniło mi się morderstwo. Mordercą byłam ja. Na szczęście to był tylko sen, a książka okazała się jedynie.. poprawnie skonstruowanym horrorem.
„Nie jestem seryjnym mordercą” jest debiutem Dana Wellsa. Książka otwiera trylogię losów Johna Cleavera, piętnastolatka ze zdiagnozowaną socjopatią, z obsesją na punkcie seryjnych morderców, dla którego balsamowanie zwłok w zakładzie pogrzebowym matki to codzienna rutyna. Gdy jego rodzinnym miastem wstrząsa fala niewyjaśnionych zbrodni, chłopak czuje się w obowiązku powstrzymać mordercę. Jednak powodowany ciekawością, mimo namierzenia sprawcy, nie doprowadza do jego natychmiastowego ujęcia. Rozpoczyna z nim grę. Wyjątkowo niebezpieczną grę, która może się zakończyć tylko jednym..
Do pierwszego punktu zwrotnego całej historii, napięcie rosło. Niestety potem szybko opadło i już tylko nieznacznie się wahało. Nie trudno było przewidzieć finał.
Schemat nawiązuje ściśle do „Dextera”( literackiego pierwowzoru Jeffa Lindsay`a). Jest więc główny bohater; pozornie zwyczajny człowiek, na co dzień stykający się ze śmiercią w swojej pracy, poza nią rozkładający zbrodnie na czynniki pierwsze. Gdy obsesja się pogłębia – rodzą się problemy. U Lindsay`a problemy na miarę mężczyzny, u Wellsa – nastolatka, który musi szybko dorosnąć. Podobnie jak Dexter, Cleaver dostrzega w sobie drzemiącego demona (u pierwszego to „Mroczny Pasażer” , u drugiego infantylnie brzmiący „Pan Potwór”). Obaj za wszelką cenę starają się tłumić swoje żądze.
Na fali popularności wyżej wspomnianego serialu czy „The Sopranos”, zapanowała moda na uczłowieczanie zabójców. Także i w tym przypadku mamy mordercę z sąsiedztwa, zza ściany. Ciepłego i uczynnego, przeżywającego osobisty dramat. Właściwie nie powinno być w tym nic dziwnego. W końcu każdy z nas skrywa w sobie morderczy instynkt (wnikliwy opis tego zjawiska opisuje David M. Buss w świetnej książce „Morderca za ścianą”). Setki analiz popełnionych zbrodni wciąż jednak nie dają jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego w toku ewolucji wciąż zabijamy. To nieco przeraża (mnie, odkąd jako dziecko przeczytałam „Władcę much” Williama Goldinga). Morderstwo wywołuje w nas lęk ale równie mocno fascynuje.
Ciekawie zapowiadał się wątek relacji Cleavera z jego niczego nieświadomą matką (spotykających się najczęściej przy drobiazgowo opisanym przez Wellsa balsamowaniu zwłok ), z sympatią ze szkoły, czy z jego empatycznym terapeutą. Niestety, nawet jak na pierwszą część trylogii, zbyt słabo zarysowane postacie rozmywają się w toku akcji. Szkoda. Jak na horror przystało „Pan Potwór” ma pewne nadprzyrodzone zdolności – dla mnie na tym koniec całej niezwykłości książki Wellsa. Tym jednak, przed którymi dopiero pierwszy sezon „Dextera”, może się ona spodobać.
p.s. Pragnę jeszcze dodać, że od czasu mojego niedawnego snu, głęboko w sobie ukryłam Mr Hyde`a i wzmogłam czujność.
Ewa Gołda
Dan Wells „Nie jestem seryjnym mordercą”, przetłumaczyła Maria Makuch, wydawnictwo ZNAK, 2011.
