Hans Christian Andersen „Książka z obrazkami bez obrazków”


Romantyczność przełożona z duńskiego

Hansa Christiana Andersena pamiętam z dzieciństwa. Pamiętam go na smutno. Wyciągał smutek z zakamarków duszy i opowiadał go obrazami dzieci, które samotne brnęły przez świat – bardzo dzielne, bardzo nieutulone. Tak to pamiętam.

Dzięki wydawnictwu Driada – i to naprawdę wielkie dzięki – odkrywamy Andersena jako artystę tworzącego głównie dla dorosłych. (Granica między literaturą dla dzieci i tą dla dorosłych jest bardzo płynna. Jednak myliłby się ktoś, kto sugerując się nazwiskiem autora uparłby się czytać całą jego twórczość dziecku na dobranoc.) Tom „Książka z obrazkami bez obrazków” pomieszcza 33 opowiastki. Trudno nazwać je fabułami, to raczej obrazy właśnie – malowane słowem.

Są tak samo nastrojowe jak baśnie Andersena, które tradycyjnie czytamy dzieciom. Podobnie autor zauważa w nich często postaci, którym nie sprzyja fortuna. Oświetla światłem Księżyca, pełniącym tu rolę przewodnika, momenty wzruszenia prezentowanych postaci, chwile, kiedy targają nimi silne emocje, albo poddają się nastrojowi miejsc owianych tajemnicą. Znajdujemy ich zwykle na uboczu – poza gwarem tłumów. Andersen bowiem to poeta romantyczny, o czym uświadamia biogram zamieszczony w komentarzu wydawnictwa. Romantycznym na duńską modłę. Ten fakt umykał dotychczas mojej uwadze. Pamiętając o tym łatwiej zrozumieć nadwrażliwość, smutek artysty, przedziwność opowiastek z „Książki z obrazkami bez obrazków”. Okazuje się, że Andersen nie jest postacią nie z tego świata, tajemniczym medium między kosmosem niesamowitych zdarzeń a realnością czytelnika. Równocześnie znalezienie miejsca artysty w chronologii historii literatury nie ujmuje uroku jego twórczości.

Poezja prozą, czy proza poetycka, jakbyśmy nie nazywali krótkich utworów, pokazuje specyficzną wizję rzeczywistości. Tutaj obrazy, wyłowione z ciemności księżycową poświatą, wyrzucają czytelnika ponad doraźność, wypuszczają na wolność smutek wszechświata, albo tęsknotę, a czasem pełną troski czułość.

Książkę wzbogacają rysunki Ib Spang Olsena. W posłowiu tłumaczki, Bogusławy Sochańskiej, czytamy, że jest on specjalistą w ilustrowaniu książek autorstwa Andersena. W obrazkach znajdziemy dużo świateł rozpraszających mroki. Poeta, tak jak Księżyc – jego przewodnik – rzuca światło w miejsca, od których odwrócone są oczy tłumu. Mówi: „patrz”, prosząc o skupienie uwagi na zagubionych, niepopularnych postaciach, omijanych miejscach, emocjach, które trudno utulić.

Justyna Polakowska

Hans Christian Andersen „Książka z obrazkami bez obrazków”, przełożyła Bogusława Sochańska, zilustrował Ib Spang Olsen, wydawnictwo Driada, 2018.