Jean-Claude Kaufmann „Ego. Socjologia jednostki. Inna wizja człowieka i konstrukcji podmiotu”


Regres socjologii??

Z perspektywy przeciętnego, a może nawet mniej przeciętnego, bo zawodowo zainteresowanego czytelnika,  naukowa myśl społeczna minionego dwudziestolecia (wydaje się, że w odniesieniu do „zmian warty” w naukach społecznych, dwudziestolecia to najmniejsze jednostki czasowe, podług których warto oceniać ich ewolucję) zdajesię być w zdecydowanej ofensywie. Biorąc tylko pod uwagę polski rynek wydawniczy, a zwłaszcza coraz szybsze przekłady dzieł światowej socjologii, czytelnik zainteresowany teorią i praktyką socjologii dzisiaj jest wręcz porażany liczbą i częstotliwością ukazywania się nowych diagnoz i wcale niebagatelnych rozpoznań świata społecznego, jakimi raczą nas błyskotliwi badacze i bardzo już sprawne w copyrightach oficyny wydawnicze. Ponad dwadzieścia  prac Baumana na przestrzeni ostatnich 20. lat, przekłady Lyotarda, Baudrillarda, Bourdieu, Passerona, Giddensa, Milla, Latoure’a, Żiżka, Eliasa, Storey’a, de Certeau, Fiske, Sennetta, Castellsa, Auge’ra….- wcale nie najstarszych, ale najnowszych dzieł – dają niezły  chyba i adekwatny obraz kondycji nauk społecznych dzisiaj. Z tej perspektywy nauki te mają się naprawdę nieźle. Nie cierpią na uwiąd starczy i  może poza nową biologią,  kognitywistyką i medioznawstwem należą raczej do „wojujących”, są pełne nowych propozycji teoretycznych i metodologicznych, nadążają za zmianami rzeczywistości społecznej, często nawet, jak w przypadku de Certeau i  Auge’ra rzeczywistość tę wyprzedzają, fundując istotne ścieżki badawcze i godne namysłu kroki metodologiczne.

W tym kontekście mocno dziwią (chociaż może tylko polskiego odbiorcę?) diagnozy tych nauk, jakie w swojej, datowanej na 2001 rok (wydanie polskie – 2004) , a recenzowanej tu książce, funduje Jean-Claud Kaufmann, francuski socjolog, którego – „z rozpędu” –  najprościej byłoby wpisać po prostu do przedstawionej wyżej kolekcji współczesnych znawców społecznego świata i tak skwitowawszy, odstawić na półkę „dobrej socjologii”.  Tym bardziej, że Kaufmann, poniekąd  en passon , aliści dość sugestywnie  sam się tam ustawia, w każdym prawie z dwunastu rozdziałów „Ego…” podkreślając własny wkład w rozwój socjologii. A to eksponuje niestandardowość swoich poczynań, a to pokornie deklaruje, że  [n]iniejsza książka jest odpowiedzią na apel powtarzany przez Norberta Eliasa, a to odwołuje się do Alfreda Schutza,  czy innych badaczy z tzw. górnej półki, a to chyli czoła przed Emilem Durkheimem, uznając się za jego ucznia. I wszystko byłoby dobrze, w końcu świetnej literatury naukowej nigdy nie za wiele, gdyby…gdyby nie tezy,  jakie głosi, gdyby nie metody, jakie proponuje, gdyby nie diagnozy, które stawia.

Zanim przejdę do wyjaśnienia tego zawahania co do miejsca Kaufmanna w mojej prywatnej bibliotece socjologicznej, warto poświęcić parę słów jego osobie, bo chociaż on sam  – jak powiedziano – prezentuje się jako postać znacząca w dyskusji o naukach humanistyczno-społecznych (NHS, jak sobie je skrótowo i z typowym dla Francuzów upodobaniem do skrótów nazywa),  tak się składa, że akurat w polskiej socjologii nie jest najbardziej wziętym badaczem. Być może jednak powinien być lepiej znany z racji pełnionej aktualnie funkcji dyrektora Ośrodka Badań nad Więziami Społecznymi (Uniwersytet Paris 5 – Sorbona), a także aktywności naukowej, jaką od lat rozwija. Być może, powtórzmy, jest to też jeden z powodów, dla których warto poznać jego koncepcje, na co zdecydowała się Oficyna Naukowa, wydając szereg tłumaczeń jego dzieł. Przez wiele lat, jeszcze jako adiunkt na Paris 5. Kaufmann  zajmował się socjologią  życia codziennego, co skierowało go ku problemom badań nad tożsamością, podmiotowością i zagadnieniami socjalizacji. Badał intymność w związkach par, analizując na przykład praktyki prania przez nie brudnej bielizny („La Trame conjugale”, 1992), męskie spojrzenie na nagie piersi kobiet na plaży („Corps de femmes, regards d’hommes”, 1995), logikę prac związanych z utrzymaniem gospodarstwa domowego w kontekście cielesnym i duchowym („Le Coeur à l’ouvrage”, 1997), czy codzienność samotnych kobiet, czekających na księcia z bajki („La Femme seule et le Prince charmant”, 1999), a w latach 80. i 90. był konsultantem francuskiego Ministerstwa Budownictwa, francuskiego Ministerstwa Kultury, Unii Europejskiej oraz wielu instytucji publicznych i firm prywatnych. Na początku XXI wieku dał się poznać jako analityk „pierwszego poranka” – rozwoju uczuć po przygodzie łóżkowej („Premier matin”, 2002), ale już w 2001 roku wydał, recenzowaną tu właśnie  „Ego. Pour une socjologie de l’individu…..”, pracę zakrojoną jako nowatorski i przełomowy  wkład w nową socjologię francuską.

Czego praca ta dotyczy? Jak się prezentuje w lekturze?

Przede wszystkim, z racji wielości przywołanych odniesień i wątków (a w moim odczuciu także z racji niezbyt fortunnego tłumaczenia), prezentuje się jako zdumiewająco niespójny metodologicznie konglomerat tez, miotających się między  ustaleniami (czy raczej założeniami) socjologii procesualnej Norberta Eliasa, wyartykułowanymi przez niego zwłaszcza w „The Society of Individuals” (1991) a socjologią wiedzy Schutza, interakcjonizmem Goffmanna i neurosciences w wersji Damasio. Wszystko w jednym. Jeśli dodać do tego nieukrywaną przez Kaufmanna fascynację antropologią w wydaniu Mary Douglas (co mu się akurat chwali) i zupełny brak odniesień np. do Sennetta czy Baumana, to – zwłaszcza obeznany z zagadnieniami czytelnik z kręgu NHS, że użyję maniery Kaufmanna) – raczej łatwo jest w stanie sobie wyobrazić, z jakiego typu dziełem mamy do czynienia.

A mamy do czynienia z dziełem…dziwnym. Z racji jego niespójności, nie tylko trudno tu nawet o próby dyskusji z autorem, ile nawet o „zdanie sprawy” z zawartości rozważań nad  tą „inną wizją człowieka i konstrukcji podmiotu”, jaką serwuje nam Kaufmann.

W każdym razie wychodzi on od oznajmienia regresu/kryzysu/klęski socjologii, która od Durkheima, a nawet już Comte’a, wpędziła się w niebezpieczną ścieżkę oddzielania tego, co społeczne, od indywidualnego, podczas gdy powinna była postrzegać jednostkową tożsamość jako skutek wzrostu świadomości społecznej i już w XIX wieku badać – jakby powiedział stary Durkheim – świadomość indywidualną, a nie zbiorową, bo ta pierwsza to efekt narodzin faktu społecznego, a nie zjawisko osobne i socjologii obce. Cóż, ze współczesnego punktu widzenia, być może jest to zarzut słuszny, ale – jeśli właśnie uwzględnimy, stale podnoszoną przez Kaufmanna historyczność i kontekstowość uwarunkowań myśli socjologicznej – to akurat zarzucanie durkheimistom odcięcie się od indywiduum na rzecz naukowego badania obiektywnie obserwowalnych faktów społecznych jest równie niemądre, jak wymaganie od kombajnu, aby miał na względzie autonomiczną urodę pojedynczych kłosów zboża, kiedy ma do ogarnięcia całe pole. Jednak Kaufamann, urzeczony jednostkową gospodynią domową, marzącą o księciu z bajki podczas mycia garów, czy „chemią” pierwszego poranka, a de facto, całkowicie zanurzony we współczesności, nie jest w stanie – choć to deklaruje – oddzielać horyzontów. Mówi o ewolucji i zmienności, ale jej nie uwzględnia (albo uwzględnia, odnosząc się do całkiem już zaniechanego i obalonego przez nauki przyrodnicze procesu ortogenezy!), mówi o procesualności, ale jej nie dostrzega, głównie zaś, wbrew mistrzom, na których się powołuje, na przykład Norberta Eliasa, nie odróżnia – powiem metaforycznie – Maxa Webera od Alfreda Webera.  Oburza się na oświeceniowy kult rozumu, który zlikwidował dawny holizm (całościowy obraz świata z ustalonym religijnie miejscem jednostki), oburza się na oświeceniowy „cefalocentryzm”, krytykuje koncepcję habitusu, oburza się na Pierra Bourdieu, w zasadzie oburza go wszystko, co dokonało się… przed Kaufmannem.

To wstępny obraz, zarys profilu dzieła o Ego (skądinąd dobry wyraz autorskiej kreacji ego właśnie), ale nie jest przecież tak, że Kaufamann na 264. stronach swojej pracy niczego nie proponuje, niczego nie ustala.  Co zatem proponuje?  Otóż, dokonawszy już głębokiej krytyki „starej”, regresywnej socjologii, która jednostkę pomijała i unieruchamiała proces budowania się tożsamości, reifikując „ja”, a przeto  i siebie samą,  Kaufmann, badacz marzeń i eksterioryzacji dzieł ludzkich, stawia tezę, że tożsamość jednostkową buduje system więzi społecznych, które wypełniają treścią jednostkowe narracje o sobie samym; innego „ja” nie ma. I na zakończenie swoich (trudnych i odkrywczych, co wciąż podkreśla)  rozważań dodaje: Jednostka odkrywa swoją prawdziwą istotę, także w swoim psychologicznym wnętrzu, jedynie za pośrednictwem najbardziej ogólnych zwrotów historycznych i społecznych.  I dlatego jeszcze dzisiaj pozostaje jedną z najciemniejszych stref tego, co nieznane, obszarem, na którym moim zdaniem należy skupić wysiłki naukowe. Przedsięwzięcie to jest wyjątkowo trudne i wymaga szczególnej metodologicznej ścisłości w celu zapewnienia ochrony przed skutkami wiary w abstrakcyjne ja. Nowa koncepcja jednostki będzie mogła zwyciężyć tylko wówczas, gdy będą spełnione pewne warunki. „Podwójny nakaz socjologicznego układu wiedzy nakazuje to uczynić: 1) przy analizowaniu relacji społecznych w szerokim sensie relacji z istotami ludzkimi i nieludzkimi w uprzednio ustanowionym świecie społeczno-historycznym, i 2) przy przygotowywaniu narzędzi teoretycznych w perspektywie przeprowadzania badań empirycznych [..] Szeroki program.

Jeśli ktoś rozpoznaje te tezy jako nowatorskie i twórcze, a zwłaszcza dobrze przetłumaczone – polecam lekturę Kaufmanna. Zwłaszcza, że mam dobry kontakt z istotami nieludzkimi, które radośnie zajmą ciepłe miejsce w mojej bibliotece i nie bacząc na grube tomy nowatorskich socjologów, umieszczą się w ciepłym miejscu, pośród rozumnym Sennettem i skromnym Eliasem, bo im to gwarantuje przetrwanie zimy. I zachowanie tożsamości biologicznej. I trwanie w procesie ewolucyjnym, choć na pewno nie ortogenetycznym, bo w ten – teleologiczny i liniowy rozwój jednostkowych bytów w czasie – nie wierzą nawet najgłupsze koty. One tylko „paczą”, jak przeżyć w społeczeństwie jednostek ludzkich, co zresztą zbliża je do niektórych dyrektorów i konsultantów Ministerstwa Budownictwa.

Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska

Jean-Claude Kaufmann „Ego. Socjologia jednostki. Inna wizja człowieka i konstrukcji podmiotu”, przełożył Krzysztof Wakar, Oficyna Naukowa