Louis Gallet „Kapitan Czart, przygody Cyrana de Bergerac”


Nocna jazda

Wszyscy wiemy, jak to się skończy. Czyj płaszcz i czyja szpada przebije wszystko, co w tej opowieści jest do przebicia. Kogo z kim połączy wielka miłość (na zawsze). Ale to będzie później, najpierw się czyta. Wszystkie zawiłości intrygi, akcji przechodzą przez ścieżki umysłu czytelnika. Czytelnik pływa sobie w świecie mroków, zamieszkiwanych przez złoczyńców, mieszających plany porządnym ludziom oraz blasków chwały bohaterów. Te efekty świetlne – oto dlaczego czytamy powieści awanturnicze z dawnych lat. No, i bohaterowie – tacy jak lubimy: i mądrzy, i dobrzy, a w dodatku z polotem. Elektryzują. Nikt nie zaprzeczy, że taki bohater zrobiłby wrażenie także współcześnie. Przenikliwe spojrzenie, za którym bystry umysł przewiduje i obmyśla plan. Góruje nad resztą postaci przemyślnością. Ale nie, żeby tak siedział, myślał i górował. Nie. Bohater jest człowiekiem czynu. Kiedy trzeba wskakuje na koń i galopuje przez noc, kiedy trzeba wygrywa pojedynek, albo po prostu celnie rozkwasza nos przeciwnika z pięści. Kiedy walczy z wieloma napastnikami na raz, czasem musi uciekać. Kiedy jednak ucieka, to z wdziękiem. Bohater jeśli nie jest urodziwy, to i tak roztacza czar. Pięknie bowiem włada słowem. Taki jest Cyrano de Bergerac, zwany Kapitanem Czartem.

Pewne motywy są ponadczasowe. Na przykład nocna wyprawa konno pod osłoną nocy. Z jakichś powodów obraz powiewającego płaszcza jeźdźca na tle ciemnego nieba wywołuje dreszcze. To są moje ulubione fragmenty w powieści Louisa Gallet. Wiatr we włosach, podróż, bycie sam na sam z sobą (i nocą). Dla tych nocnych wypraw czytam powieści „płaszcza i szpady”. I dla innych malowniczych scen. Alchemicznych pracowni osadzonych w pokojach w tych częściach miasta, gdzie raczej nie spotyka się członków „szanowanych rodów” – wiekowe księgi, alembiki pełne dziwnych roztworów, magia. Albo: obóz wędrownych sztukmistrzów rozbity na noc w wąwozie. Cyganie palący ogniska, muzyką i żartami przepędzający ponure myśli o niepewnym losie. Obrazy życia dworskiego, choć urocze, mniej angażują emocje czytelnika. Dlatego bohater, choć szlachcic, wyprawia się tam, gdzie mroki kryją tajemnice. Żeby nasza wyobraźnia mogła pożeglować wśród pomrocznych pejzaży, przyjrzeć się sekretom miasta, schowanych w najmniej oświetlonych częściach miasta. Tak, czytelnik przejrzy się w tych obrazach, które najbardziej go pociągają. Mroki rzucą światło na czytelnicze dusze. Możemy w ogóle o tym nie wiedzieć. To stanie się gdzieś… miedzy słowami, mimochodem, we śnie – jeśli czytamy do poduszki. Podczas gdy sam czytelnik da się ponieść wartkiej akcji.

Justyna Polakowska

Louis Gallet „Kapitan Czart, przygody Cyrana de Bergerac”, przełożył Wiktor Gomulicki, wydawnictwo MG, 2017.