Thomas McNamee „O czym myślą koty. Kocie sekrety oczami naukowców”


Oswajanie kota

W książce Thomasa McNamee zapowiadana w tytule perspektywa naukowa przenika się z opowieścią autora o jego doświadczeniach z ukochanymi kotami. Niektórzy czytelnicy będą chętniej zgłębiali doniesienia ze świata badaczy kotów, inni śledzili losy Augusty i Isabel. W każdym razie czyta się bardzo przyjemnie z poczuciem kociego futerka ocierającego się o kostki.

Mój kot jest dziki. Mieszka w stodole, gdzie wyleguje się na sianie. Przesiaduje na łące. Widać wówczas tylko jego trójkątne uszka. Poluje. Znika na jakiś czas. Potem wraca na ganek i czeka aż otworzę drzwi. Miałczy. Chętnie zjada ze mną śniadanko. Nie jest zatem aż tak bardzo dziki. Wie, że ma mnie. Spędza dużo czasu w mojej bliskości. A przecież nikt mu nie każe. Lubi mnie chyba.

Sprawę dzikości w sercu kota roztrząsa właśnie McNamee. Pisze o kotach domowych i dzikich. O ich zwyczajach, o tym, jak manifestują swoje potrzeby, jak urządzić sobie z nimi życie, żeby nie zaszkodzić ani im, ani sobie. Omawia fragmenty własnego życia z kotami – momenty niezwykle wzruszające, ale i chwile grozy. To sprawia, że książkę czyta się miejscami jak powieść. Jednak znakomitą jej część zajmują opisy spotkań autora z badaczami kocich zwyczajów, a także z osobami zajmującymi się „wychowywaniem” kotów. McNamee spotyka ich osobiście, ale i poprzez media – poprzez czytanie opracowań, śledzenie ich programów telewizyjnych, internetowych relacji. Ciekawe to postaci. Autor przedstawia również kręgi osób zajmujących się bezdomnymi kotami. Często to świetnie zorganizowani wolontariusze, mocno przywiązani do swych podopiecznych.

Wszystkie te spotkania dowodzą, że koty należy traktować z uczuciem i posługując się rozumem. To banalne stwierdzenie jest dla książki McNamee kluczowe. Koty uchodzące za stworzenia „chodzące własnymi drogami”, w tajemniczy sposób „spadające na cztery łapy” pozostają często niezrozumiałym gatunkiem. Nawet jeśli jego przedstawiciele żyją z nami pod jednym dachem. Jesteśmy jednak zdolni dogadać się z nimi i żyć jak człowiek z kotem – w przyjaźni. Autor nie wacha się użyć słowa „miłość”. Trzeba trochę się postarać. Zdobyć garść wiedzy na temat zielonookich futrzaków. Zdobyć się na empatię. No, i rozsądek. Odpowiedzialność odgrywa niezwykle ważną rolę w relacjach człowieka z wszelkim stworzeniem nie wyłączając kotów.

Koty spotykają się z niezrozumieniem przy nieskończenie wielu okazjach i równie często wiodą życie, któremu sporo brakuje do ideału. Prawie zawsze problemy wynikają z odmówienia im prawa do osobowości  – zupełnie jakby nie miały życia wewnętrznego. Postulat przyłożenia atencji do życia wewnętrznego kota przemawia przez wszystkie rozdziały książki. Zrozum kota, a kot odpłaci ci należycie. Autor  omawia jak zbawienny wpływ może mieć kot na zdrowie człowieka. Przyroda  dobrze traktowana przez człowieka, potrafi się mu odwzajemnić. Pod moją dłonią bok Isabel powoli unosi się i opada w rytm jej oddech, a ja wyczuwam pewną spokojną miłość, której mnie nauczyła, oraz głębszą świadomość, do jakiej sam nigdy nie będę zdolny.– Pisze McNamee, bo jest poetą i potrafi nazwać to, co inni, jeśli są wrażliwi, potrafią ledwo przeczuć.

Mój kot jest dziki. Na pewno nie będę go udomawiać. Wspieram go jednak w zmaganiach z chłodem, głodem, a może i (chwilami) samotnością. Dzięki temu jestem może mniej, a może bardziej dzika?

JP

Thomas McNamee „O czym myślą koty. Kocie sekrety oczami naukowców”, przełożyła Magdalena Korobkiewicz”, wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018.