Urszula Janicka-Krzywda, Katarzyna Ceklarz „Czary góralskie. Magia Podtatrza i Beskidów Zachodnich”


Zauroczenie

Książka „Czary góralskie. Magia Podtatrza i Beskidów Zachodnich” autorstwa Urszuli Janickiej-Krzywdy i Katarzyny Ceklarz już samym brzmieniem tytułu uruchamia moją wyobraźnię i wspomnienie czasów, kiedy jako kilkunastolatka wędrowałam poprzez góry i lasy. Zachodziłam wówczas do domostw staruszków wypytując o „cuda i dziwy”, jakich byli świadkami, albo przynajmniej, jakie przydarzyły się ich krewnym czy znajomym. W swych podróżach myliłam ścieżki, gubiłam drogi. O zmroku znajdowałam bezpieczne miejsce noclegu, gdzie mogłam wyciągnąć z chlebaka zeszyt i zapisać wszystko, co usłyszałam za dnia. Zapisywałam więc historie o czarownicach rzucających urok na krowy, wodnikach mieszających ludziom drogi. Wieczorami miewałam stracha. Żadnego dystansu badawczego.

Towarzyszyło mi poczucie, że tworzę jedną z opowieści – tę o dziewczynie wędrującej przez góry i lasy w poszukiwaniu gawęd. Byłam jednym z wątków. Byłam zauroczona. Pamiętam nastrój wieczorów, widoki wędrówek, pogody, zapachy. Wróciły do mnie wraz z lekturą „Czarów góralskich”.

Wydawnictwo to wcale jednak nie zostało stworzone, by wzruszać. Jest bardzo rzeczowym opracowaniem (w formie słownika) wiedzy dotyczącej magii góralskiej. Książka jest adresowana do wszystkich zainteresowanych tym tematem, ale w szczególności przydać się może instruktorom zespołów regionalnych, animatorom kultury regionalnej, lokalnym dziennikarzom oraz przewodnikom górskim – piszą autorki. Ani słowa o rozmarzonych dziewczętach z zeszytem w chlebaku. Gdybym wówczas miała dostęp do tej publikacji byłabym zachwycona, albo zniechęcona, że to, co stanowi moje wielkie odkrycia, znaleziska, zostało już opisane, sklasyfikowane.

W każdym razie autorki, po krótkim wstępie mówiącym, o tym czym jest magia i jak postrzegały ją poszczególne szkoły antropologiczne na przestrzeni dziesięcioleci, przechodzą do szczegółów. Blisko 250 haseł, klarownie omówionych. Lakoniczny sposób prezentacji zagadnień wcale nie niweluje ciarek na plecach (przynajmniej moich) jakich doświadczać można w wielu punktach lektury. Niezależnie od sposobu opisu (to w końcu słownik, a nie zbiór ballad), książka przecież traktuje o magii.

Rozdroże to punkt schadzek → czarownic udających się na sabat. Wyruszając w drogę, zabierały stamtąd szczyptę kurzu (→ ziemia), który dodany do innych artefaktów magicznych – służył do realizacji niecnych praktyk. Miejsce to (jako niczyje) szatan wyznaczył na spotkanie z człowiekiem, m. in. z → czarownikiem. Trudno byłoby ująć sprawę rozdroży bardziej zwięźle. Jednak nawet użycie terminu „artefakt” nie pozbawia zacytowanego zdania malowniczych konotacji, pobudzających wyobraźnię. A więc, książka „Czary góralskie”, to lektura także dla rozmarzonych dziewcząt z zeszytem w chlebaku. Hasła zawarte w opracowaniu nie są przyszpilonymi do kart tomu motylami, które już donikąd nie polecą. Ułożone w kolejności alfabetycznej frazy to inspiracja do poszukiwań kontekstów. Poszukiwań podczas wędrówek poprzez góry i lasy, w zagrodach góralskich gospodarzy. Dobrze jest mieć swój własny zeszyt.

Wiadomości zawarte w tomie zwracają uwagę na to, jak bogata i wielowymiarowa może być rzeczywistość, kiedy zjawiska przyrody nie są jedynie dekoracją naszych dni i nocy, ale posiadają swoją moc. Świat, w którym można wejść w dialog z przyrodą staje się niezwykle bogaty. Nawet dystans badawczy nie zniweluje przeczucia głębi, płynącego z przyglądania się i przysłuchiwania przyrodzie.  Świadomość tradycyjnego postrzegania jej fenomenów, znanego z przekazów kultury ludowej, daje impuls do pełniejszego doświadczania przyrody.

Justyna Polakowska

Urszula Janicka-Krzywda, Katarzyna Ceklarz „Czary góralskie. Magia Podtatrza i Beskidów Zachodnich”, Wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego, 2014